O MNIE

 

W Krainie Dźwięków

Witaj, Kochanie w magicznej krainie dźwięku!

Według fizyków kwantowych – cały świat jest wibracją. Według chrześcijan – na początku było słowo. Według wyznawców hinduizmu – cały wszechświat ma swój początek w pierwotnym dźwięku OM. Według mnie – wszyscy mają rację!

Nazywam się Malwina Aurelia Atras, i cieszę się, że tutaj jesteś! Zbudowana jestem z tych samych atomów co Ty, kwiat i krzesło. Przez wszystko co istnieje w świecie materialnym przepływa ta sama, wibracja. Ta sama energia. Wibracja Źródła. Wibracja życia. A nie ma nic piękniejszego i wspanialszego w życiu niż życie! I jeszcze lepiej, jeśli to życie upływa w szczęściu, harmonii i miłości. Ale żeby tak było, najpierw musimy wyciszyć nieustanną paplaninę naszego umysłu i wtopić się przez chwilę w naszą najczystszą świadomość.

Jak to zrobić? Najlepiej medytując! Ale nasz zachodni umysł, tak odwykł od ciszy, że w wielu przypadkach nie może przebywać w stanie relaksu nawet przez 5 minut. I co wtedy zrobić? Najlepiej skupić się na czymś przyjemnym. Dla mnie, najprzyjemniejszą „rzeczą” są dźwięki! Nie… Nie takie, które słychać w każdej dyskotece. Nie te, które rozbrzmiewają z radia. Mam na myśli te pierwotne, czyste i niczym nie zmącone częstotliwości. Te, które słychać, gdy uderzasz pałeczką w gong, w misę dźwiękową, lub te, które rozbrzmiewają ze wzbudzonego kamertonu o idealnej częstotliwości OM.

Pierwszy raz spotkałam się z misami dźwiękowymi w 2015 roku, kiedy brałam udział w grupowym seansie relaksacyjnym. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Na razie tylko platoniczna… Po raz drugi pokazał mi je mój nauczyciel jogi Pawan. Kiedy moje dłonie dotknęły tych metalowych, błyszczących miseczek zapomniane zauroczenie wróciło. Nie potrafiłam już wypuścić ich z rąk. Było to trochę kłopotliwe, bo nie były moje, ale miałam cudowną możliwość spędzić z nimi kilka dni sam na sam… Kilka miesięcy później wracałam z Indii z przepełnionym plecakiem pełnym tych zaczarowanych miseczek! Zupełnie tego nie planowałam. To był czarodziejski zbieg okoliczności. Buszując po targu różności, gdzieś na Goa, trafiłam na dział z misami! To było moje olśnienie! I tak zaczęła się najcudowniejsza przygoda mojego życia.

Po pierwszym zauroczeniu przyszedł czas na zgłębianie wiedzy związanej z muzykoterapią. Dowiedziałam się, że tuż za naszą zachodnią granicą żyje pewien mężczyzna Peter Hesse, który opracował metodę masażu dźwiękowymi misami terapeutycznymi oraz zajmuje się produkcją tych mis. W przypływie całkowitego szaleństwa kupiłam cały zestaw! I do tego kilka zestawów kamertonów o różnych częstotliwościach. W lutym 2018 roku ukończyłam kurs praktyka masażu dźwiękiem. W czerwcu 2018 roku uzyskałam certyfikat, i tym samym stałam się pełnoprawnym praktykiem masażu dźwiękiem według metody Petera Hessa.

Moje życie zmieniło się o 180 stopni! Doznałam oświecenia! Teraz, zamiast telewizora, na półce w salonie stoją misy dźwiękowe, wieczorami słucham wibracji kamertonów, a poranki zaczynam od uderzenia kilka razy w gong! W weekendy organizuję medytacje i grupowe seanse kąpieli w dźwiękach. Moje oczy błyszczą, usta się śmieją, a serduszko raduje!

Jeśli kiedyś mnie zapytasz, czy te dźwięki „działają”, odpowiem ci, że zmieniły moje życie. Nie wiem czy zmienią twoje, ale na pewno pomogą ci się zrelaksować. A kiedy człowiek jest zrelaksowany, wszystko dookoła jest piękne! Całe nasze szczęście ma źródło w nas samych i jest niezależne od okoliczności. Trzeba tylko się do niego dostać, a te magiczne dźwięki mogą nam w tym pomóc.

Malwina Aurelia Atras